czwartek, 2 października 2014

Rozdział 24

Uciekałam spory kawałek drogi przed tym łamagą. Zaraz za nami biegli chłopaki, którzy jak tylko zauważyli plac zabaw nie omieszkali się na nim pobawić. Kuba huśtał Mo, a Marco zjeżdżał na ślizgawce razem z Lewym. Ja biegłam za nimi na ten plac. Wbiegając do piachu nie zauważyłam wystającej belki i się o nią potknęłam co równało się z twarzą w piachu. Mario w tym samym miejscu się potknął i leżał na mnie.
- Chłopaki! Sandwich!. - Krzyczał Lewy, a zaraz na mnie leżał Mario, Marco, Lewy, Kuba, Mo i reszta.
- Złaźcie jeśli jeszcze chcecie mnie zobaczyć!
- Dobra chłopaki złaźcie! Ona ma jeszcze żyć. - wspomniała klubowa dziesiątka
Wstałam resztkami sił i otrząsałam się. Nie wspomnę już o nadmiarze piachu w moich włosach. Matko jak ja tego nienawidzę. Normalnie mam ochotę każdego z nich sypnąć piaskiem.
Szliśmy tak przez jakiś kawałek w ciszy. Cały czas wytrzepywałam swoje włosy. Chłopaki tylko mi dokuczali czochrając je jeszcze bardziej.
- Maz pamiętasz może koko? - zapytał nagle lewy
- Pytasz?! Mam to na telefonie!
- To puszczaj.
Zapuściłam piosenkę Euro 2012 z telefonu. Wraz z chłopakami naszymi polskimi śpiewaliśmy na cały głos.
- Koko euro spoko!
- Piłka leci chem wysoko!
- Wszyscy razem zaśpiewajmy!
- Naszym doping dajmy!
- No, no. Słyszałem tą piosenkę, ale tak jak ją ktoś teraz śpiewa to nie. - mówił ze śmiechem Moritz
- W ogóle na długo zostajesz?
- Że ja? - zapytałam. Pokiwali twierdząco głowami.
- Na razie na czas nieokreślony.
- Kłamiesz. - stwierdził Mario
- Nie. Na prawdę. Muszę tylko znaleźć pracę.
- Masz jakąś zapewnioną?
- Wiesz lewusku... Przyjaciółka mówiła, że mogę pracować jako trenerka zumby.
- Wyobrażam już to sobie.
- Ania Ci nie mówiła jak razem ćwiczyłyśmy?
- Wspominała. -dodał
- No to koniec tematu. Macie jutro trening?
- Niestety. Nom. Nie wspominaj nawet - dodawał każdy z nich oprócz Mario
- A ty Mario? Czemu nie marudzisz?
- Mam motywację. - odparł z uśmiechem na twarzy
- Jak motywacja ma na imię? - uwielbiam jak Marco dokucza przyjacielowi.
- W ogóle nie wiem o co Ci chodzi.
- Dobra, dobra. Nie męczę Cię
- Sorka chłopaki muszę już wracać. - odparłam
- Już?
- Tak.
- Czekaj jesteśmy sąsiadami idę z Tobą.
- Dziękuję. Pa do zobaczenia.
Przytuliłam każdego z nich. Ponad trzy niedźwiadki z większymi od Ciebie to masakra. Czujesz się jak dżem w rogalikach z ciasta francuskiego.
Powrót do domu z Lewym się strasznie dłuży! Ale pozytywnie. Cały czas się śmialiśmy. W końcu mogę pogadać z kimś w Niemczech po Polsku. Oczywiście mam brata z którym się porozumiewam w ojczystym języku tylko gdy nie ma w domu Ali. Trochę to nie fair wobec niej.
- Ej przypomniało mi się, że jest wolna posada na stanowisku fotografa w klubie.
- Więc?
- Możesz złożyć podanie. Zdjęcia raczej umiesz robić?
- Tak. To ja napiszę podanie i dam Ci. Mógłbyś to zostawić u niech w biurze?
- Pojedziesz ze mną.
- Mogę?
- Jasne.
- Oki to ja już wracam do domu. O której mam przyjść?
- Wpół do ósmej?
- O matko jak wcześnie. Będę na sto procent. Pa
- Pa
Wygląda, że sama będę w domu. Nie ma samochodu Isco i Alberty. Cała chata dla mnie! Czyli zaczynamy after party! Wyjęłam jakieś owoce, jogurt płatki i położyłam wszystko na stoliku przy altance i puściłam muzykę. Skoro być może niedługo rozpocznę pracę jako trenerka to trzeba przypomnieć sobie kilka choreografii. Obok mam Lewandowskich, a po drugiej stronie dom jest pusty więc mogę pod głośnić na maksa. Słuchałam akurat Rihanna Pour it up. Bo przypadek chciał, że zadzwonił telefon. Rozi
- Hej Tasha! Kiedy znów będziesz w Dortmundzie?
- Jestem.
- Słucham?
- No jestem w Dortmundzie!
- Jezu! I nic nie mówiłaś? Zaraz będę u Ciebie! Wyślij mi adres komórką. Pa!
Ja nawet nie zdążyłam się pożegnać a nawet nic powiedzieć. On a po prostu się od razu rozłączyła.
Niecałe dziesięć minut później przyjechała samochodem.
- Tasha! Kochana!
- Rozi jak ja się za Tobą stęskniłam!
- Ćwiczysz? Mogę dołączyć?
- Jasne. Chodź!
Najpierw trochę się porozciągałyśmy, później pogadałyśmy i przeszłyśmy do rzeczy. Próbowałyśmy przypomnieć sobie naszą starą choreografie. O dziwo udało się. Zmęczyłyśmy się do cna! Masakra. Uwielbiam w ogóle sport, ale nie wiem sama czemu się tak zmęczyłam. Opadając z sił zauważyłam, że ktoś nam się przygląda. Byli to dwaj przyjaciele.
- Chłopaki długo tu już tak stoicie?
- Przechodziliśmy. Mieliśmy iść do Lewego.
- I tak przypadkiem tu się zatrzymaliście? - dodała moja przyjaciółka
- A tak w ogóle to jest Kate. Kate Mario. Marco już znasz.
- Tak Hej. - podali sobie ręce.
- Boże Tasha już tak późno ja zaraz zaczynam trening. Spadam Pa! Do pracy przyjdź pojutrze.
- Pa. - pomachałam jej na pożegnanie. - Co tak patrzycie?
- Ja zwracam honor. Nie wiedziałem, że tak dobrze tańczysz. - dodał Mario.
- Oj uwierz ona umie.
- Co masz na myśli.
- Ej spóźnię się do Lewego. Wy chyba macie do pogadania. - pobiegł w stronę furtki.
Opadłam na ławkę przy oczku wodnym, a Mario zrobił to samo. Byłam zdyszana. Tak bardzo mi się chciało pić, a tak bardzo nie chce mi się iść.
- Wody?
- Jasne. Daj. - upiłam spory łyk z jego butelki - Masz butelkę przy sobie?
- Idąc zachciało mi się pić. - westchnął - Słuchaj przepraszam...
- Nie to ja zachowałam się jak samolub. To ja powinnam Cię przeprosić. Więc... Przepraszam
- Przyjaciele?
- Przyjaciele. - uścisnęliśmy dłonie.
- Więc
- Więc...
__________________________________
Przepraszam za krótki rozdział, ale dodałam go na szybko. Cały czas jestem zajęta.
A to nagrywanie, robienie okładki, opieka nad bratanicą i choroba przez którą jestem już uziemiona drugi tydzień! Masakraaa....
Postaram się dodać coś nowego i CIEKAWSZEGO niedługo. Oj dużo się wydarzy!
Teraz szykuję się do mojej imprezy urodzinowej. Niestety wszyscy się starzejemy XD
Pozdrawiam wszystkich czytających.

1 komentarz:

  1. Fajny rozdział, tak lekko się go czyta :)
    Reus, kocham cię za to, że ich tam zostawiłeś razem *.*
    Pisz mi szybko następny rozdział, bo nie mogę się doczekać co się tam wydarzy! :)
    Jestem pełna nadziei :DD już dobrze wiesz, jakiej ;33
    A więc udanej imprezy życzę i wszystkiego najlepszego kochana! <3
    Pozdrawaim gorąco, buźki;**
    P.S. zapraszam na mojego nowego bloga! :)
    http://miniatury-pilkarskie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń