piątek, 4 lipca 2014

Rozdział 11

              Julio deklu! Uważaj bo ją obudzisz! Wcale, że nie obudzę, ma za twardy sen. Właśnie ta miła wymiana zdań mnie podciągnęła do pobudki. Prawda mam twardy sen, ale nie zawsze. Tylko jak się zmęczę. Zegarek stojący na szafce wskazywał 11:30. Co ich pogoniło aby tak wcześnie wstać? Różne wytłumaczenia obijały się o głowę. W ogóle kiedy ja zasnęłam? Pamiętam tylko jak czytałam " temat z życia wzięty ". Co gorsza brukowców nigdzie nie było! Mam nadzieję, że nikt jeszcze ich nie czytał. Pod łóżkiem, nie ma. W szafkach i półkach, nie ma. Po cichu wyszłam z pokoju zamykając za sobą drzwi. Lepiej żeby nikt z dej dwójki się nie dowiedział o zaistniałej sytuacji.
                  - Cholera! Ała!!! - miało być po cichu, ale ze mną się nie da. Oczywiście są przeszkody na drodze. Nigdy bym się nie domyśliła, że akurat tam stoją. - Kto tu postawił te kartony? Kto chciał mnie się już pozbyć?! Hmmm...?! - kontynuowałam swój dialog.
- Hej skarbie. To są rzeczy gotowe do przewiezienia.
- Tak. Niedługo po nie przyjadą. - Dokończyła Ali
- Tak wcześnie? Jeszcze tyle czasu przecież!
- Spokojnie. Lepiej teraz niż na ostatnią chwilę. Mats je odbierze u nas w domu. A teraz zjedz coś śpiochu mój. - ucałowała mnie w czółko.
                  Śniadanie było przepyszne. Dzisiaj jest dzień " zostaw Tashe w spokoju ". Czyli mieć na wszystko wylane. Między innymi cały dzień w łóżku i piżamce. A kto nie lubi być w piżamce. Karton za kartonem. Gdzie się nie spojrzy, a zobaczysz Hankę. :D. Posprzątałam po sobie ze stołu i klapnęłam na łózko do siebie. Zapomniałam o jednym gdzie są moje gazety. Znając lokatorów jest właśnie w ich pokoju. Z tak zwanego z buta wjechałam w drzwi i szukałam. Szczęście w nieszczęściu, że leżały na wierzchu.
- Jedziesz z nami do parku wodnego? - wyskoczyła znienacka bratowa. - Czegoś tu poszukujesz?
- Tylko te gazety. Nie skończyłam wczoraj doczytać. I nie, dzięki nie chcę. Może kiedy indziej. O w Dortmundzie jest chyba lepszy, co nie? - wybrnęłam jakoś z sytuacji. Lecz moja mina mówiła dużo do życzenia.
- A no tak. Zapomniałam oddać. Sorki. To ten, my jedziemy. Goście od przewozu dzwonili, że się spóźnią trochę. Więc skoro zostajesz to dopilnujesz?
- Jasne. Bawcie się dobrze. - uśmiechnęłam się i zamknęła za sobą drzwi.
                 Znów cały dzień dla siebie. Pierwsze co to jeszcze chwilkę poleżeć. Tak ja mogę zawsze, ale gdyby nie sport. Dźwięk mojego telefonu wydobywał się z wczorajszych spodni. Dzwoni Aga.
- Hej! Aga! W końcu się odzywasz.
- Hej kochana. Wiesz praca, praca i chłopak. Uwielbiam ten kraj. Zarabiam mnóstwo kasy. Stać mnie na swoje utrzymanie. Wczoraj znalazłyśmy mieszkanko wraz z Karoliną i już minęła pierwsza noc.
- Hmmm... ciekawi, nie powiem. Hahaha. A jakiż to chłopak? Szatyn, wysoki, brązowooki?
- Dokładnie! Skąd wiedziałaś?
- Tak strzelam. - serio uwierzyła?!
- A jak u Ciebie?
- No to przeprowadzam się do Dortmundu wraz z bratem. Ale po wakacjach wracam do siebie. Tak na jakiś czas mam załatwioną pracę i siłkę dzięki Rozalindzie. I to chyba wszystko...
- Imponujące... i coś jeszcze się przypadkiem nie wydarzyło? - chyba wiadomo o co jej chodziło.
Zamknęłam od siebie do pokoju drzwi. Tak na wszelki wypadek
- Coś sugerujesz?
- Nie zgrywaj idiotki. Dobrze wiem, że romansujesz z Gotze! Widziałam na tych wszystkich portalach! I sama jestem dziennikarką! Dlaczego nic mi nie powiedziałaś?
- Bo sama nic nie rozumiem! Pewnie zobaczyłaś po butach ze zdjęcia. Wtedy ja dawałam mu kanapki dla Hummiego, bo debil zapomniał. No i się żegnaliśmy, ponieważ pobiegłam razem z nim na stadion. Ja chciałam mu dać zwykłe cześć, ale on raczej, tak jakoś inaczej. Wiesz o co mi chodzi. Na szczęście szli akurat jego koledzy i tak się nie skończyło. A Ci durni paparazzi od razu coś sobie ubzdurali! Gorzej było później. Wróciłam na stadion i ja tez grałam... - opowiadałam jej wszystko - I go cmoknęłam. To jest ten jeden głupi błąd. Nie mogę sobie tego wybaczyć! - ryczałam do słuchawki
- Jezu dziewczyno! Nie załamuj się! On Cię nie odepchnął. Gorzej jakby to zrobił. Powinnaś z nim o tym pogadać lepiej by wszło to wam obojgu. Z resztą to tylko zabawa. Sama tak powiedziałaś. Wiec teraz cycki w górę i idziesz!
- Dziękuję. Dałaś mi dużo do zrozumienia. Ale najgorsze, że on się przytulał z jakąś dziewczyną.
- Ba! Pewno nie jest ładniejsza od Ciebie. Hahahha.
- Poczekaj... Rozmiar zero. Tona tapety. Wredna dla mnie.
- Typowy plastik.
- Teraz dam ci czas. Wkrótce się odezwę. Pa! - dodała
- Pa i pozdrów wszystkich!
              W sumie wszyscy mają racje. Powinnam z nim pogadać, ale jak? Nie mieszkamy obok siebie. Przy najbliższej okazji pogadam z nim w cztery oczy. Albo jednak nie. Ja o tym zapominam. Jak Mario będzie chciał o tym pogadać to wtedy pogadamy. O tak! To jest myśl.
               Z nudów weszłam do garderoby i po stwarzałam swoje komplety. Bałagan nie unikniony. Telefon wskazywał 14:25. Nieoczekiwanie ktos pukał do drzwi. Pewnie to Ci przewoźnicy, a ja w piżamie. Trudno się mówi.
- Dzień dobry. My przewóz Koln Dortmund. Na nazwisko Vidal.
- Tak, tak. To tu. Proszę. To te rzeczy, plus te na górze.
- Dobrze już zbieramy się do roboty. To wszystko na ChopinStraBe 11 ?
- Tak, zgadza się. Tylko ubiorę buty i państwu pomogę. - Tak jak mówiłam tak i postąpiłam. Jeszcze nieoczekiwany gość wparował na naszą posesje. To ten sam co wczoraj odbierał Kevina.
- Daj pomogę Ci. Nie będziesz dźwigała tych ciężarów. - Odebrał mi pakunek z rąk.
- Dzięki. Ale nie trzeba.
- Trzeba, trzeba. W ogóle to wczoraj się nie przedstawiłem. Andre. - podał mi rękę spod kartonu. - weźmiesz to gazety ode mnie?
- Jasne daj. O czytasz coś o modzie?
- Nie to dla mamy. Ja mam inne. - i poodnosił razem z firmą szpargały do samochodu.
- Proszę przekazać Panu Julio Viadal'owi, że wszystkie rachunki zostaną uregulowane przelewem. A my jeszcze dziś postaramy się przewieźć rzeczy na miejsce. Miłego dnia. Do widzenia.
- Dziękuję do widzenia.
- No mnie chyba tak nie odprawisz? - zapytał chłopaczyna.
- Jasne. Może się gdzieś przejdziemy?
- Mi pasuje. Tylko raczej nie pójdziesz w tym?
- Nie jasne, że nie. Tylko jestem dziewczyna i mi to trochę zejdzie. Usiądź w salonie.
- Okej.
                Teraz to level hard. Musze się szybo ogarnąć. Włosy miałam czyste, więc mniej o pół godzin. Na dworze upał. Trzydzieści ponad stopni na plusie. No nic. Krótkie spodenki, bluzeczka i bielizna. Lekko musnęłam tuszem rzęsy nałożyłam podkład i puder i gotowa. Całe piętnaście minut. Finish! Gotowa wyskoczyłam z łazienki ubierając sandałki.
- O już jesteś.
- Wiem trochę długo. Przepraszam. - Mówiłam skacząc w jego stronę i ubierając jednego buta.
- Ty przypadkiem nie opiekowałaś się wczoraj moim bratem?
- A co, już nie pamiętasz? - zdziwiłam się i to nie mało
- Zobacz.- Podał mi gazetę. Nie wiedziałam o co mu chodzi. - Strona 10.Ciekawy artykuł. - dodał po chwili. Nie, no teraz te gazety przegięły. Dlaczego oni się tak uwzięli na mnie. Co ja im takiego zrobiłam? Głupi magazyn! W ogóle co to za nazwa? " Verlobte "

" Dziewczyna gwiazdy Borussi Dortmund ukrywa dziecko? "
Niedawno dziennikarze gazety News nakryli dziewczynę Mario Gotze na spacerze. Co więcej z dzieckiem! [...] Zapewne większość zadaje sobie pytanie czy wspóle czy skok w bok? Dziecko nie jest ani troche podobne do tatusia. [...] Ze względu na bezpieczeństwo nie ujawnimy danych osobowych. Przypomnijmy, że jeszcze niedawno para nie szczędziła sobie czyłości w miejscach publicznych. [...] Co dziwniejsze dlaczego wcześniej nie zobaczyliśmy ich razem? [...] Sam Gotze niema jeszcze obrączki na palcu. [...] Życzymy ich miłości długowieczności.

***

- Naprawdę z nim jesteś? I na dodatek masz z nim mojego brata?! Hahahaha dobre.
- Opowiem Ci po drodze. Chodź idziemy na ciacho do cukierni. - Zamknęłam mieszkanie i wyszliśmy. Całą drogę się śmialiśmy. Blondyn zrobił man kilka zdjęć i wstawił na insta i fb. Nie ominął go oczywiście jakiś odpał. Stał po między przetworami a konserwami. Wziął jedna puszkę i krzyczał:
- Nieeeeeee! 
Po chwili wparował ochroniach.
- Panie! Co panu?!
- To przez tą świnię! Zamknęliście ją! Ona się wydostała i szuka zemsty! Odgryzła mi palec. - Ta nie ma to jak polany ketchupem palec i pootwierane puszek z mięsem.
- Czy pana coś kopnęło?
              Gdy się odwrócił uciekliśmy szybko z supermarketu i tuż za rogiem pokładaliśmy się ze śmiechu. Jedno jest pewne. Na pewno nas więcej tam nie wpuszczą. Po kilku minutch dotarliśmy na wyznaczone miejsce. Ja zamówiła jakieś lekkie ciacho i lemoniadę. Andre natomiast czekoladowca i kawę. Nalegał abym mu wytłumaczyła tą sytuację z gazetą. Nie wspomniałm mu o jednym. Ale to już nie jego sprawa. Koleś jest zarąbisty. Potrafi roześmiać wszystkich. A co najważniejsze potrafi wysłuchać. Szczerze? Polubiłam go. Na pewno na jednym spotkaniu się nie skończy.
                 Czas płynął nieubłaganie szybko. 20:57 Kiedy?! Pośpiesznie kierowaliśmy się w stronę domów. Nasze śmiechy były tak głośne, że obudziły pół osiedla. Najlepszy moment był wtedy jak walnął w słup. Mimo, że mówiłam uważaj. Weszłam w naszą uliczkę i się pożegnaliśmy. Świtało świeciło się w salonie, więc nie szukałam kluchy lecz od razu dzwoniłam. Zdjęłam buty. Moja pamięć zawodzi. Miałam oddać kurtkę Andre. Noce są chłodnawe dlatego.
- Hej. Jak tam w parku? Isco śpi?
- Cześć. Śpi. W parku tak było zarąbiście, że szkoda wracać. A to kogo bluza?
- To Andre. Pomógł w przenoszeniu kartonów to wynagrodziłam mu to ciachem.
- Fajnie. Mam sprawę. - powiedziała dosyć poważnie.
- Jaką.
- Może najpierw dowody. - wyciągnęła moje imienne buty, strój sportowy. - To nie wszystko.
- O co chodzi?
- Dlaczego nie raczyłaś poinformować mnie, że spotykasz się z gwiazdą Mario Gotze? I że masz z nim dziecko. - ustała nade mną jak zatroskana matka. - W to drugie nie uwiężę, ale to zdjęcie akcji pierwsze wszystko wyjaśnia. Myślałaś, że nie domyślę się po butach.?
- Dobrze Mamusiu.
- Nie zgrywaj się! Zostawić Cię na chwilę samą!- powiedziała cichym, poważnym tonem.
- Ja nic przecież nie zrobiłam!
- Nie wcale. Chcesz mieć kłopoty? A co gorsza paparazzi śledzących Cię?!
- Paparazzich już mam. I to mi wystarczy.
- Słucham?!
- Nawet jeśli z nim jestem, to co Ci do tego?
- Jestem wraz z Twoim bratem za Ciebie, moja droga, odpowiedzialna!
- Czego Ty się czepiasz?!
- Że Cię zrani. A co gorsza wykorzysta.
- Nie znasz go. Nie udzielaj się! - krzyknęłam
- Boże dziewczyny! Czego się tak drzecie? - jeszcze jego tu brakowało.
- Nic kochanie. Wróć zaraz do Ciebie przyjdę.
- Okej. - i poszedł sobie
- Wiesz co?! Rób sobie co chcesz. Ale to Ty będziesz się tłumaczyć przed rodzicami.
- I będę. Żebyś wiedziała! I tak dla jasności... My się tylko i wyłącznie kolegujemy. Pasuje?!
                Tą kłótnie z mojej strony uważałam za zakończoną. Dosyć. Moje życie, moja sprawa. Jeszcze tego by brakowało jakby się dowiedziała i wpieprzała! Zeznania? Nie raczej, nie. Trudno byłoby to tak określić. W końcu odpuściła. Zatrzasnęłam drzwi za sobą. Huknęły porządnie.
                Zamiar mam zakończyć tą całą sprawę. Myśli od miliona w głowie. Niektóre łatwo wyrzucić i zapomnieć. Ale tego nigdy. Sama nie wiem dlaczego? Z jednej strony czuję złość z drugiej szczęście. Może dlatego, że ktoś się mną zaczął interesować. Teraz z nudów leże w łóżku. Krótsza wskazówka pokazywała godzinę 1.00. Nie jest aż tak późno. Wzięłam laptopa mojego brata z pokoju i prześledziłam wszystko. Od portali społecznościowych, aż po plotkarskie newsy. Tam również nie omieszkały tematy na mój temat. W wyszukiwarkę wpisałam " Mario Gotze ". No proszę. Dużo tego. Jeden z artykułów mnie tak wnerwił, że szkoda gadać. Dotarły do mediów zdjęcia , które nie powinny ujrzeć światła dziennego. Zapewne dorwali je z wystawy Roberta. Ugh! Mendy!


                  Teraz to ja muszę pogadać z Mario o tym zdarzeniu. Niech on coś z tym zrobi! Nie obchodzi mnie, która godzina. Przecież mogę dzwonić, o której chcę. Cholera nie mam telefonu do Mario. No nie będę specjalnie budziła Matsa. Powiem właśnie jemu aby mu przekazał wiadomość ode mnie. Klik i wiadomość wysłana.


*****************
Mamy jedenaste. Trochę spóźnioną, ale zawsze coś. Myślicie może kiedy przeniesiemy się do BVB? Już niebawem. Każdy komi się liczy. Podpowiadajcie również co myślicie, że będzie w nexcie. Być może pomysł będzie niezły i dam ten wątek. Na razie tylko jedna czytelniczka dodaje częste komentarze. I dziękuje za każdy komentarz. Chcę znać waszą opinie na temat bloga.

NEXT...!

On ma dziewczynę? Dlaczego kłamał i ukrywał to przede mną? Moje oczy mimowolnie zaszły łzami. On jakby nic się nie stało przedstawił nas sobie. Po chwili ona powiedziała mu coś na ucho i odeszła żegnając się ze mną. Myślałam, że mnie coś zaraz trafi! Jak najszybciej musieliśmy o tym pogadać. Lecz pozwoliłam mu zacząć.
- Muszę Ci coś ważnego powiedzieć.
- Ciekawe co?!
- Dasz dokończyć?!
- ...


1 komentarz: