- Cholera! Ała!!! - miało być po cichu, ale ze mną się nie da. Oczywiście są przeszkody na drodze. Nigdy bym się nie domyśliła, że akurat tam stoją. - Kto tu postawił te kartony? Kto chciał mnie się już pozbyć?! Hmmm...?! - kontynuowałam swój dialog.
- Hej skarbie. To są rzeczy gotowe do przewiezienia.
- Tak. Niedługo po nie przyjadą. - Dokończyła Ali
- Tak wcześnie? Jeszcze tyle czasu przecież!
- Spokojnie. Lepiej teraz niż na ostatnią chwilę. Mats je odbierze u nas w domu. A teraz zjedz coś śpiochu mój. - ucałowała mnie w czółko.
Śniadanie było przepyszne. Dzisiaj jest dzień " zostaw Tashe w spokoju ". Czyli mieć na wszystko wylane. Między innymi cały dzień w łóżku i piżamce. A kto nie lubi być w piżamce. Karton za kartonem. Gdzie się nie spojrzy, a zobaczysz Hankę. :D. Posprzątałam po sobie ze stołu i klapnęłam na łózko do siebie. Zapomniałam o jednym gdzie są moje gazety. Znając lokatorów jest właśnie w ich pokoju. Z tak zwanego z buta wjechałam w drzwi i szukałam. Szczęście w nieszczęściu, że leżały na wierzchu.
- Jedziesz z nami do parku wodnego? - wyskoczyła znienacka bratowa. - Czegoś tu poszukujesz?
- Tylko te gazety. Nie skończyłam wczoraj doczytać. I nie, dzięki nie chcę. Może kiedy indziej. O w Dortmundzie jest chyba lepszy, co nie? - wybrnęłam jakoś z sytuacji. Lecz moja mina mówiła dużo do życzenia.
- A no tak. Zapomniałam oddać. Sorki. To ten, my jedziemy. Goście od przewozu dzwonili, że się spóźnią trochę. Więc skoro zostajesz to dopilnujesz?
- Jasne. Bawcie się dobrze. - uśmiechnęłam się i zamknęła za sobą drzwi.
Znów cały dzień dla siebie. Pierwsze co to jeszcze chwilkę poleżeć. Tak ja mogę zawsze, ale gdyby nie sport. Dźwięk mojego telefonu wydobywał się z wczorajszych spodni. Dzwoni Aga.
- Hej! Aga! W końcu się odzywasz.
- Hej kochana. Wiesz praca, praca i chłopak. Uwielbiam ten kraj. Zarabiam mnóstwo kasy. Stać mnie na swoje utrzymanie. Wczoraj znalazłyśmy mieszkanko wraz z Karoliną i już minęła pierwsza noc.
- Hmmm... ciekawi, nie powiem. Hahaha. A jakiż to chłopak? Szatyn, wysoki, brązowooki?
- Dokładnie! Skąd wiedziałaś?
- Tak strzelam. - serio uwierzyła?!
- A jak u Ciebie?
- No to przeprowadzam się do Dortmundu wraz z bratem. Ale po wakacjach wracam do siebie. Tak na jakiś czas mam załatwioną pracę i siłkę dzięki Rozalindzie. I to chyba wszystko...
- Imponujące... i coś jeszcze się przypadkiem nie wydarzyło? - chyba wiadomo o co jej chodziło.
Zamknęłam od siebie do pokoju drzwi. Tak na wszelki wypadek
- Coś sugerujesz?
- Nie zgrywaj idiotki. Dobrze wiem, że romansujesz z Gotze! Widziałam na tych wszystkich portalach! I sama jestem dziennikarką! Dlaczego nic mi nie powiedziałaś?
- Bo sama nic nie rozumiem! Pewnie zobaczyłaś po butach ze zdjęcia. Wtedy ja dawałam mu kanapki dla Hummiego, bo debil zapomniał. No i się żegnaliśmy, ponieważ pobiegłam razem z nim na stadion. Ja chciałam mu dać zwykłe cześć, ale on raczej, tak jakoś inaczej. Wiesz o co mi chodzi. Na szczęście szli akurat jego koledzy i tak się nie skończyło. A Ci durni paparazzi od razu coś sobie ubzdurali! Gorzej było później. Wróciłam na stadion i ja tez grałam... - opowiadałam jej wszystko - I go cmoknęłam. To jest ten jeden głupi błąd. Nie mogę sobie tego wybaczyć! - ryczałam do słuchawki
- Jezu dziewczyno! Nie załamuj się! On Cię nie odepchnął. Gorzej jakby to zrobił. Powinnaś z nim o tym pogadać lepiej by wszło to wam obojgu. Z resztą to tylko zabawa. Sama tak powiedziałaś. Wiec teraz cycki w górę i idziesz!
- Dziękuję. Dałaś mi dużo do zrozumienia. Ale najgorsze, że on się przytulał z jakąś dziewczyną.
- Ba! Pewno nie jest ładniejsza od Ciebie. Hahahha.
- Poczekaj... Rozmiar zero. Tona tapety. Wredna dla mnie.
- Typowy plastik.
- Teraz dam ci czas. Wkrótce się odezwę. Pa! - dodała
- Pa i pozdrów wszystkich!
W sumie wszyscy mają racje. Powinnam z nim pogadać, ale jak? Nie mieszkamy obok siebie. Przy najbliższej okazji pogadam z nim w cztery oczy. Albo jednak nie. Ja o tym zapominam. Jak Mario będzie chciał o tym pogadać to wtedy pogadamy. O tak! To jest myśl.
Z nudów weszłam do garderoby i po stwarzałam swoje komplety. Bałagan nie unikniony. Telefon wskazywał 14:25. Nieoczekiwanie ktos pukał do drzwi. Pewnie to Ci przewoźnicy, a ja w piżamie. Trudno się mówi.
- Dzień dobry. My przewóz Koln Dortmund. Na nazwisko Vidal.
- Tak, tak. To tu. Proszę. To te rzeczy, plus te na górze.
- Dobrze już zbieramy się do roboty. To wszystko na ChopinStraBe 11 ?
- Tak, zgadza się. Tylko ubiorę buty i państwu pomogę. - Tak jak mówiłam tak i postąpiłam. Jeszcze nieoczekiwany gość wparował na naszą posesje. To ten sam co wczoraj odbierał Kevina.
- Daj pomogę Ci. Nie będziesz dźwigała tych ciężarów. - Odebrał mi pakunek z rąk.
- Dzięki. Ale nie trzeba.
- Trzeba, trzeba. W ogóle to wczoraj się nie przedstawiłem. Andre. - podał mi rękę spod kartonu. - weźmiesz to gazety ode mnie?
- Jasne daj. O czytasz coś o modzie?
- Nie to dla mamy. Ja mam inne. - i poodnosił razem z firmą szpargały do samochodu.
- Proszę przekazać Panu Julio Viadal'owi, że wszystkie rachunki zostaną uregulowane przelewem. A my jeszcze dziś postaramy się przewieźć rzeczy na miejsce. Miłego dnia. Do widzenia.
- Dziękuję do widzenia.
- No mnie chyba tak nie odprawisz? - zapytał chłopaczyna.
- Jasne. Może się gdzieś przejdziemy?
- Mi pasuje. Tylko raczej nie pójdziesz w tym?
- Nie jasne, że nie. Tylko jestem dziewczyna i mi to trochę zejdzie. Usiądź w salonie.
- Okej.
Teraz to level hard. Musze się szybo ogarnąć. Włosy miałam czyste, więc mniej o pół godzin. Na dworze upał. Trzydzieści ponad stopni na plusie. No nic. Krótkie spodenki, bluzeczka i bielizna. Lekko musnęłam tuszem rzęsy nałożyłam podkład i puder i gotowa. Całe piętnaście minut. Finish! Gotowa wyskoczyłam z łazienki ubierając sandałki.
- O już jesteś.
- Wiem trochę długo. Przepraszam. - Mówiłam skacząc w jego stronę i ubierając jednego buta.
- Ty przypadkiem nie opiekowałaś się wczoraj moim bratem?
- A co, już nie pamiętasz? - zdziwiłam się i to nie mało
- Zobacz.- Podał mi gazetę. Nie wiedziałam o co mu chodzi. - Strona 10.Ciekawy artykuł. - dodał po chwili. Nie, no teraz te gazety przegięły. Dlaczego oni się tak uwzięli na mnie. Co ja im takiego zrobiłam? Głupi magazyn! W ogóle co to za nazwa? " Verlobte "
" Dziewczyna gwiazdy Borussi Dortmund ukrywa dziecko? "
Niedawno dziennikarze gazety News nakryli dziewczynę Mario Gotze na spacerze. Co więcej z dzieckiem! [...] Zapewne większość zadaje sobie pytanie czy wspóle czy skok w bok? Dziecko nie jest ani troche podobne do tatusia. [...] Ze względu na bezpieczeństwo nie ujawnimy danych osobowych. Przypomnijmy, że jeszcze niedawno para nie szczędziła sobie czyłości w miejscach publicznych. [...] Co dziwniejsze dlaczego wcześniej nie zobaczyliśmy ich razem? [...] Sam Gotze niema jeszcze obrączki na palcu. [...] Życzymy ich miłości długowieczności.
Niedawno dziennikarze gazety News nakryli dziewczynę Mario Gotze na spacerze. Co więcej z dzieckiem! [...] Zapewne większość zadaje sobie pytanie czy wspóle czy skok w bok? Dziecko nie jest ani troche podobne do tatusia. [...] Ze względu na bezpieczeństwo nie ujawnimy danych osobowych. Przypomnijmy, że jeszcze niedawno para nie szczędziła sobie czyłości w miejscach publicznych. [...] Co dziwniejsze dlaczego wcześniej nie zobaczyliśmy ich razem? [...] Sam Gotze niema jeszcze obrączki na palcu. [...] Życzymy ich miłości długowieczności.
***
- Naprawdę z nim jesteś? I na dodatek masz z nim mojego brata?! Hahahaha dobre.
- Opowiem Ci po drodze. Chodź idziemy na ciacho do cukierni. - Zamknęłam mieszkanie i wyszliśmy. Całą drogę się śmialiśmy. Blondyn zrobił man kilka zdjęć i wstawił na insta i fb. Nie ominął go oczywiście jakiś odpał. Stał po między przetworami a konserwami. Wziął jedna puszkę i krzyczał:
- Nieeeeeee!
Po chwili wparował ochroniach.
- Panie! Co panu?!
- To przez tą świnię! Zamknęliście ją! Ona się wydostała i szuka zemsty! Odgryzła mi palec. - Ta nie ma to jak polany ketchupem palec i pootwierane puszek z mięsem.
- Czy pana coś kopnęło?
Gdy się odwrócił uciekliśmy szybko z supermarketu i tuż za rogiem pokładaliśmy się ze śmiechu. Jedno jest pewne. Na pewno nas więcej tam nie wpuszczą. Po kilku minutch dotarliśmy na wyznaczone miejsce. Ja zamówiła jakieś lekkie ciacho i lemoniadę. Andre natomiast czekoladowca i kawę. Nalegał abym mu wytłumaczyła tą sytuację z gazetą. Nie wspomniałm mu o jednym. Ale to już nie jego sprawa. Koleś jest zarąbisty. Potrafi roześmiać wszystkich. A co najważniejsze potrafi wysłuchać. Szczerze? Polubiłam go. Na pewno na jednym spotkaniu się nie skończy.
Czas płynął nieubłaganie szybko. 20:57 Kiedy?! Pośpiesznie kierowaliśmy się w stronę domów. Nasze śmiechy były tak głośne, że obudziły pół osiedla. Najlepszy moment był wtedy jak walnął w słup. Mimo, że mówiłam uważaj. Weszłam w naszą uliczkę i się pożegnaliśmy. Świtało świeciło się w salonie, więc nie szukałam kluchy lecz od razu dzwoniłam. Zdjęłam buty. Moja pamięć zawodzi. Miałam oddać kurtkę Andre. Noce są chłodnawe dlatego.
- Hej. Jak tam w parku? Isco śpi?
- Cześć. Śpi. W parku tak było zarąbiście, że szkoda wracać. A to kogo bluza?
- To Andre. Pomógł w przenoszeniu kartonów to wynagrodziłam mu to ciachem.
- Fajnie. Mam sprawę. - powiedziała dosyć poważnie.
- Jaką.
- Może najpierw dowody. - wyciągnęła moje imienne buty, strój sportowy. - To nie wszystko.
- O co chodzi?
- Dlaczego nie raczyłaś poinformować mnie, że spotykasz się z gwiazdą Mario Gotze? I że masz z nim dziecko. - ustała nade mną jak zatroskana matka. - W to drugie nie uwiężę, ale to zdjęcie akcji pierwsze wszystko wyjaśnia. Myślałaś, że nie domyślę się po butach.?
- Dobrze Mamusiu.
- Nie zgrywaj się! Zostawić Cię na chwilę samą!- powiedziała cichym, poważnym tonem.
- Ja nic przecież nie zrobiłam!
- Nie wcale. Chcesz mieć kłopoty? A co gorsza paparazzi śledzących Cię?!
- Paparazzich już mam. I to mi wystarczy.
- Słucham?!
- Nawet jeśli z nim jestem, to co Ci do tego?
- Jestem wraz z Twoim bratem za Ciebie, moja droga, odpowiedzialna!
- Czego Ty się czepiasz?!
- Że Cię zrani. A co gorsza wykorzysta.
- Nie znasz go. Nie udzielaj się! - krzyknęłam
- Boże dziewczyny! Czego się tak drzecie? - jeszcze jego tu brakowało.
- Nic kochanie. Wróć zaraz do Ciebie przyjdę.
- Okej. - i poszedł sobie
- Wiesz co?! Rób sobie co chcesz. Ale to Ty będziesz się tłumaczyć przed rodzicami.
- I będę. Żebyś wiedziała! I tak dla jasności... My się tylko i wyłącznie kolegujemy. Pasuje?!
Tą kłótnie z mojej strony uważałam za zakończoną. Dosyć. Moje życie, moja sprawa. Jeszcze tego by brakowało jakby się dowiedziała i wpieprzała! Zeznania? Nie raczej, nie. Trudno byłoby to tak określić. W końcu odpuściła. Zatrzasnęłam drzwi za sobą. Huknęły porządnie.
Zamiar mam zakończyć tą całą sprawę. Myśli od miliona w głowie. Niektóre łatwo wyrzucić i zapomnieć. Ale tego nigdy. Sama nie wiem dlaczego? Z jednej strony czuję złość z drugiej szczęście. Może dlatego, że ktoś się mną zaczął interesować. Teraz z nudów leże w łóżku. Krótsza wskazówka pokazywała godzinę 1.00. Nie jest aż tak późno. Wzięłam laptopa mojego brata z pokoju i prześledziłam wszystko. Od portali społecznościowych, aż po plotkarskie newsy. Tam również nie omieszkały tematy na mój temat. W wyszukiwarkę wpisałam " Mario Gotze ". No proszę. Dużo tego. Jeden z artykułów mnie tak wnerwił, że szkoda gadać. Dotarły do mediów zdjęcia , które nie powinny ujrzeć światła dziennego. Zapewne dorwali je z wystawy Roberta. Ugh! Mendy!

Teraz to ja muszę pogadać z Mario o tym zdarzeniu. Niech on coś z tym zrobi! Nie obchodzi mnie, która godzina. Przecież mogę dzwonić, o której chcę. Cholera nie mam telefonu do Mario. No nie będę specjalnie budziła Matsa. Powiem właśnie jemu aby mu przekazał wiadomość ode mnie. Klik i wiadomość wysłana.
*****************
Mamy jedenaste. Trochę spóźnioną, ale zawsze coś. Myślicie może kiedy przeniesiemy się do BVB? Już niebawem. Każdy komi się liczy. Podpowiadajcie również co myślicie, że będzie w nexcie. Być może pomysł będzie niezły i dam ten wątek. Na razie tylko jedna czytelniczka dodaje częste komentarze. I dziękuje za każdy komentarz. Chcę znać waszą opinie na temat bloga.
NEXT...!
On ma dziewczynę? Dlaczego kłamał i ukrywał to przede mną? Moje oczy mimowolnie zaszły łzami. On jakby nic się nie stało przedstawił nas sobie. Po chwili ona powiedziała mu coś na ucho i odeszła żegnając się ze mną. Myślałam, że mnie coś zaraz trafi! Jak najszybciej musieliśmy o tym pogadać. Lecz pozwoliłam mu zacząć.
- Muszę Ci coś ważnego powiedzieć.
- Ciekawe co?!
- Dasz dokończyć?!
- ...
fajne :)
OdpowiedzUsuń