Tak! Niedługo moje urodziny " dwudzieste ". Stara dupa ze mnie, ale co raz się żyje. Otrzymałam zgodę od rodziców na urządzenie imprezy. Oni natomiast ulotnią się wtedy nad Bałtyk. Oczywiście, przygotowania nie do końca były sukcesem ciągle o czymś zapominałam i jak zawsze na ostatnią chwilę. Z motywacją moich urodzin wstałam w końcu z łóżka i powędrowałam do łazienki. Siedziałam w niej tak długo jak tylko chciałam. Nie musiałam słuchać przyśpiewki: Wychodź z tej łazienki! Ty masz najlepszą łazienkę!...i tak dalej i w kółko. Rozmyślałam dziś nad leżakowaniem na tarasie. Taki mały leżaking. Po wyjściu z pomieszczenia higienicznego stałam przed toaletką i nakładałam lekki makijaż gdyż chciałam jeszcze trochę pobiegać. W kuchni przygotowałam szklankę wody z cytryną. Kwas idzie w pas, ale właśnie w jego zwężanie. Dosłyszałam dźwięk mojego telefonu. Kilka sekund i już w pokoju.
- Halo.!?
- Hej Maz.! Dawno nie dzwoniłaś i się nie odzywałaś. Żyjesz ty jeszcze? - Zapytała zatroskana Ali
- Nie, rozmawiasz z Dariuszem Prześladowcą. - Odpowiedziałam jej po niemiecku czego ona nie zrozumiała, ponieważ nie oglądała trudnych spraw.
- Hammmm... Przepraszam, widocznie pomyliłam numery.
- Ty, głupia wariatko.! Jasne, że to ja tylko chciałam się podroczyć. - odpowiedziałam
- Wyszłam na idiotkę. Teraz tak normalnie... co u ciebie? Kiedy nas odwiedzisz?
- Ze mną nie da się normalnie. Hahahah... ale tak poza marginesem, wszystko w porządku niedługo wyprawiam przyjęcie urodzinowe. Na szczęście rodzice się ulotnią wtedy. Może to i lepiej dla nich.
- Dobra, dobra. Widać będą też chłopcy. Uważaj, bo trafi ci się wpadka. To jak z tym przyjazdem.?
- Dobrze mamusiu. Niestety jeszcze nie planowałam nic konkretnego całkowity spontan. - odpowiedziałam jak na kazaniu.
- Mam nadzieję, że ten spontan poprowadzi cię do nas Tash.
- przepraszam, ale muszę kończyć zadzwonię wieczorkiem, ponieważ idę w sumie biegnę pobiegać. Hahahahah to ni miało sensu.!
-Oki, do zobaczenia pozdrów wszystkich i do usłyszenia. Papatki.
No tak Alberta jak się rozgada to nie skończy, no ale lepiej taka niż zamknięta w sobie osoba. Powróciłam do przygotowań biegowych wybrałam strój sportowy. Niedbały kok znajdował się na głowie.
Włożyłam słuchaweczki nie witki do uszu, puściłam muzykę na całego i do roboty. Podczas biegu wyłączam się całkowicie. Nie interesuje mnie świat i ludzie. Mam swoją kartkę i kredki, więc won z mazakami.! Zrobiłam kilka kółeczek wokół niedalekiego stadionu oraz wielkiego kompleksu sportowego.
Zmęczona, wracałam do domu po drodze rozmyślając. Jak to będzie? Czy pójdę na studia, zdobędę wymarzoną pracę, założę rodzinę ... itp. Ale zaraz jak mam założyć rodzinę jak nie mam żadnego mężczyzny. Jakoś wszystkich których znam, nie ma tego czegoś. Większość ludzi, uważa że każda zmora znajdzie swego adoratora. W moim przypadku będzie ciężko. Od malucha byłam bardzo nieśmiała. Może to dlatego jeszcze kogoś nie znalazłam, albo jestem zbyt wybredna. Przez swoją nieuwagę wpadałam na jakiegoś faceta. Przez chwile nie kontaktowałam.
- Boże, przepraszam, nic ci nie jest wezwać pogotowie? Halo!
Nieznajomy machał mi rękami przed oczami. Chyba się na chwilę wyłączyłam. Gdy mężczyzna wyjmował już telefon, powiedziałam...
- Nie spokojnie, nic mi nie jest, po prostu nie ogarniam sytuacji, która miała miejsce kilka sekund temu. I to ja przepraszam za nieuwagę. Wyszłam teraz na sierotę. Naprawdę bardzo przepraszam, a panu nic nie jest.? - Dalej leżałam na ziemi i gadałam nie widząc twarzy mężczyzny przez oślepiające słońce.
- Nie, dziękuję za troskę, gaduła z pani. A z resztą Łukasz jestem. - podał mi rękę z pomocą wstałam i spojrzałam a niego.
- Zaraz, zaraz. Ja cie znam! Łukasz Gotard, jesteś moim dawnym kolegą z klasy... 3F. Pamiętasz?? - zapytałam
- Pamiętam wszystko z tej klasy, ale nie ciebie i z chęcią nadrobię te czasy na kawie z Tobą.
- zaproponował, a ja się zgodziłam na kawę u mnie w domu. Kultura nakazała mu to jakoś wynagrodzić. Przypominaliśmy sobie nawzajem czasy szkolne. Zabrzmiało jak by to było sto lat temu. Dawne przypały, znienawidzona nauczycielka od niemieckiego. Byłam z tego przedmiotu lewą nogą? Czy jak tam się to mówi. W końcu zaczął mnie kojarzyć. Przypomniał sobie wszystko nawet to jak mnie zaprosił na bal i o tym zapomniał -,- byłam zła na cały świat. Nie rozmawiałam z nim od tamtego czasu, słówkiem nie pisnęłam... No tak 16.00. To ładnie my tu gadu gadu, a ja chcę się jeszcze spotkać z przyjaciółką i pogadać z Ali. Chłopak opuścił mój dom zostawiając swój numer telefonu i z niecierpliwością czekał na odzew. Może i kiedyś się odezwę, ale na razie nie mam zamiaru. Niech poczeka. Przebrałam się i zawitałam do ogrodu na leżaki.
Jutro 10-ty maja czyli urodziny.! Wywlekłam się z ogrodu i doczłapałam się po schodach do mojego pokoju. Uwielbiałam w nim przebywać miał w sobie dobrą, pozytywną atmosferę, a za drzwiami ukochaną łazienkę.! Przeszłam do łazienki, wzięłam zimny prysznic ubrałam się, włosy rozpuściłam. Gotowa i rześka zadzwoniłam do Agnieszki oraz jej siostry aby pomogły mi w przygotowaniach urodzinowych. Obie się zgodziły i półgodziny później wyjechałyśmy z domu. Nie obyło nie bez kłótni, przypałów oraz tak zwanych Fochów xd. Chciałyśmy się na imprezie śmiać i dobrze bawić. Dla uroku kupiliśmy kolorowe czapeczki, serpentyny, serwetki w kwiatki oraz ozdobne parasoleczki i słomeczki. W pewnym momencie dziewczyny się gdzieś wymknęły przeszłam każdy regał i znalazłam je w ostatnim. Wyjrzałam za rogu szeptały tak aby nikt nie usłyszał. Zaniepokoiłam się i wtargnęłam jak tornado. Z całej sytuacji śmiałam się, ale utrzymywałam powagę.
- A wy co tak szepczecie...hmmmm.?! - zapytałam zbulwersowana.
- My... ten... tego... szukałyśmy wina czerwonego... o tutaj jest.! - powiedziała Aga, trzymając butelkę w ręku
- Tak na pewno wam bym uwierzyła gdybyś miała w ręku to " Wino " a nie szampana!
- Dziewczyny! Koniec! Nie róbcie żadnych scen, bo się to skończy! - odezwała się siostra Agnieszki
Najmłodsza w naszej paczce nas rozdzieliła. No tak przy okazji najmądrzejsza. Zawsze była zadziorą. Później w śmiechach braliśmy potrzebne rzeczy z półek. Ato chipsy, cukierki, żelki, ale tylko zielone, które ubóstwiam, żelki, gumy do żucia. Procenty i procenty mocniejsze, popcorn, napoje gazowane itp. Ok muszę stwierdzić, że zaczęło nam brakować miejsca w wózku. Idąc do kasy zahaczyłam jeszcze o prasę. Tak.! Mój świat.! Przegląd sportowy, Bravo sport itp. Zakupy wyniosły mnie niemałą sumkę pieniędzy. Zapakowałyśmy " spożywczak " do samochodu i pojechałyśmy do mnie wszystko zanieść i ogarnąć.
* Agnieszka *
"W czasie zakupów wrzucałyśmy do koszyka co popadnie. Cola, soki, prażynki, wata cukrowa i najlepsze chipsy! W końcu to jej urodziny i nie oszczędzałyśmy na niczym. Ja wybierałam alkohole, Karo przekąski, a Tasha napoje oraz drobne szczegóły. Nawet nie zauważyła, że opuściłam ją gdy ta szukała jakiś przekąsek. Nagle zaczął dzwonić mój telefon no tak w najmniej oczekiwanym momencie. Prawie mnie wydał.
Spojrzałam na wyświetlacz dzwoni ulubiony Isco z San Francisco. Domyślałam się o czym chciał rozmawiać, gdyż od jakiegoś czasu szykowaliśmy niespodziankę dla Maz. Gadałam najciszej jak mogłam, aby solenizantka nic nie słyszała i uciekłam na koniec sklepu.
- Cześć. Sorka, ale nie mogę za bardzo teraz rozmawiać. - odparłam
- Siemka. Ok. Ale chciałem was powiadomić, że z mojej strony wszystko poszło z godnie z planem. Więc został jeszcze wasz plan do zrealizowania. Już wam nie przeszkadzam.Pa - odparł wyraźnie speszony.
Szukałam Karo, pociągnęłam ją za rękę i mówiłam o naszym planie. Przekazałam jej wszystkie informacje na ten temat. Oraz nasze zadania na jutro do wypełnienia. Nagle podeszła do nas szybkim krokiem Tash i próbowała od nas wyciągnąć informacje. A była to kłopotliwa sytuacja, ponieważ Karolina była straszną paplą, plotkarą i gadułą. W końcu dała nam za wygraną gdy Karo kazała nam się uspokoić. Wraz z zakupami pojechałyśmy do niej. Posprzątałyśmy, odkurzałyśmy, śpiewałyśmy i tańczyłyśmy. Chociaż po co my w sumie sprzątamy skoro jutro i tak będzie brudno. Nagle wstałam jak oparzona z kanapy i zaczęłam je wołać, wrzeszczeć i krzyczeć. Zobaczyłam na podłodze pająka od razu wskoczyłam na kanapę i później uciekłam z pomieszczenia. "
* Tash *
Przestraszyłam się gdy usłyszałam krzyki. Szklanki, które leżały na tacy strąciłam i się całkowicie rozbiły. No jasne, brawo Tash.! Jak ty czegoś nie spartaczysz to cud.! Zwijałam się ze śmiechu jak zobaczyłam małego pajączka na dywanie. Aga wypędziła z pokoju niczym struś pędziwiatr. Wzięłam i wypuściłam niewinnego owada, który zaraz stracił by życie, na dwór a ten uciekł w krzaki. Weszłam do łazienki gdzie siedziała już skulona Aga i zaczęłam ją gilgotać. Śmiała się tak głośno, że nawet nieboszczyka by obudziła.
- Cholera - powiedziałam oparzona - A goście?
- Co goście? - zapytała mnie przyjaciółka.
- Nie mam zaproszonych gości! Jak ja o tym zapomniałam?
- Może skleroza, ale nie jestem pewna.
- Dziewczyna ja już idę - wtrąciła Karo na odchodne.
Wzięłam głęboki oddech zastanowiłam się i moja przyjaciółka raczyła mnie poinformować, że już zaprosiła gości do mnie. W sumie to dobrze bo miałyśmy wspólnych znajomych. Dobrze że my friend został u mnie na noc i dopięłyśmy wszystko na ostatni guziczek. Była już 1.00. No tak. Umyłyśmy się i poszłyśmy w kimę. W każdym razie miałyśmy taki zamiar. Zamiast tego siedziałyśmy u mnie w pokoju i przeglądałyśmy fejsa. Nasze profile bardzo się różniły. Nie chodzi o zdjęcia, informacje czy coś w tym stylu, ale o polubienia. Na moim koncie przeważała piłka nożna, a u przyjaciółki moda i uroda. Jeszcze chwilkę pogadałyśmy.
- To jak Ci minął dzisiejszy dzień?
- Więc. Spotkałam dzisiaj Łukasza, wiesz to ten, który z balem...
- Ah tak, zdrajca. Ty musiałaś siedzieć w domu, kiedy on tam się świetnie bawił. - rozwinęła swój monolog
- No właśnie ten. Jest kilka minut po pierwszej. Ty idź się połóż, ja muszę jeszcze zadzwonić do Ali.
- O tej porze?! Zdurniała do reszty. - przyjaciółka wypowiadała słowa pod nosem i wtargnęła do swego pokoju.
Najpierw to musiałam znaleźć telefon. Pierwsza szafka i nic. Łóżko to stałe miejsce przebywania mojego telefonu. Wzięłam go do ręki i zeszłam na dół do kuchni. Wybrałam numer do przyszłej bratowej. Czekam i czekam.
- Hej Alberta. Mówiłam, że wieczorkiem się odezwę. więc dzwonię. - Zachichotałam jej do słuchawki.
- Taaaaaa...aaak- mówiła ziewając. - Pamiętam. Mam pytanie co ty byś chciała za prezent na urodziny? Kompletni nie mam żadnego pomysłu! - oburzona xd
- Ja nie jestem zbyt wymagająca. Liczy się gest. Ja najchętniej to bym chciała jakiś drobiazg i wyjazd za granicę.
- Mówisz? Ok. - skróciła - Nic nie obiecuję.
- Ja niczego nie żądam. Wystarczy drobiazg. Żartowałam z wyjazdem. Dobra, kończę, słyszę że jesteś śpiąca więc dobranoc i pozdrowionka. - Szybko rozłączyłam się i poszybowałam do swojego pokoju. Klapnęłam na łóżko i taką pozycją zasnęłam.
**********************************************************************************
Więc mamy pierwszy rozdział w całym blogowaniu. Czekam na reakcje i tak jak obiecałam następny będzie w piątek, chyba że ze względu na komentarze szybciej. Na razie niby nic się nie wydarzyło, ale impreza się jeszcze nie zaczęła.
Kawałek następnego rozdziału:
- A ty gdzie? Chcesz mnie samą zostawić?
- Nie, jasne że nie. Będę w hotelu w centrum. Nie martw się.
- Idiot. Idź na górę spać! Ale już dzieci o tej porze dawno śpią. - powiedziałam sarkazm tycznie.
Opinia zawsze spoko. Mam nadzieję, że przeczytałeś i zostawisz po sobie ślad :D.
Małymi kroczkami blog się rozkręca. Czuję, że więcej zadzieje się na imprezie ;) Jak na razie mnie masz! Myślę, że zostanę tu na dużo dłużej, ale to już zależy od Ciebie kochana. Liczę, że Twoja wyobraźnia i wszelkie pomysły Cię nie zawiodą, tak samo jak wena. Wena w końcu najważniejsza, wraz z chęciami :) Rozumiem, iż Alberta załatwi 'Maz' ten wyjazd xD Oj nawet wiem gdzie. Okej, nie zanudzam. Czekam na kolejny rozdział :) Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńDziękuję za zainteresowanie i zawracanie głowy. :) W pewnym sensie podobnie myślisz co będzie w następnych rozdziałach.:)
UsuńFajny ten blog! :) piszesz bardzo dobrze, spoko się czyta:)
OdpowiedzUsuńWpadłam przez przypadek, ale muszę przyznać, że nie żałuję :DD
Czekam na następny rozdział! :*
pozdrawiam i zapraszam do siebie:
http://bvbmyfamily.blogspot.com/